Strona główna / Aktualności / Aktualności
Aktualności 13.02.2026

Pamiątki, które niosą pomoc. Zwycięzcy aukcji o pasji i wspieraniu „Skoku do Życia”

← Wróć do aktualności

W pierwszej edycji „Skoku do Życia” na aukcje charytatywne trafiły przedmioty wyjątkowe – od nart z autografem Adama Małysza po startowe plastrony mistrzów. Ale to nie przedmioty były najważniejsze, lecz ludzie, którzy postanowili o nie zawalczyć. Zapraszamy do lektury pierwszej części rozmów z naszymi darczyńcami – o emocjach na aukcjach, szacunku do mistrzów i bezinteresownej pomocy, która nie potrzebuje dodatkowych argumentów.

Pamiątka z misją – dlaczego narty Małysza zostały w firmie?

W pierwszej edycji akcji „Skok do Życia” licytowaliśmy wyjątkowe przedmioty i doświadczenia, aby wesprzeć młodzież z domów dziecka. Jednym z najbardziej aktywnych uczestników licytacji był Radosław Przybylski, właściciel firmy Dartom, która od lat jest zaufanym partnerem marki Hörmann.

Pan Radosław nie poprzestał na jednej aukcji – wylicytował zarówno juniorskie narty z autografem samego Adama Małysza, jak i unikalny wisiorek z emblematem Polskiego Związku Narciarskiego. Zapytaliśmy go, co skłoniło go do tak mocnego wsparcia akcji, jak wspomina udział w licytacjach i dlaczego biznes powinien angażować się w realną pomoc społeczną.

Wygrał Pan dwie bardzo różne licytacje: profesjonalne narty z autografem Adama Małysza oraz unikalny wisiorek PZN. Co skłoniło Pana do walki o oba te przedmioty? Czy to sentyment do sukcesów naszego Mistrza, czy może chęć posiadania wyjątkowej pamiątki związanej z polskimi skokami?

R.P.: Udział w obu licytacjach był dla mnie naturalny, bo poza wartością symboliczną tych przedmiotów liczył się również cel charytatywny. Adam Małysz to ikona polskiego sportu i symbol czasu, który jednoczył kibiców w całym kraju, dlatego narty z jego autografem mają wyjątkowe znaczenie. Wisiorek PZN to z kolei unikalny element historii polskich skoków narciarskich. Świadomość, że licytując te pamiątki mogę jednocześnie wesprzeć szczytną inicjatywę, była dodatkową i bardzo ważną motywacją.

Narty juniorskie z autografem to przedmiot z duszą. Czy planuje Pan przekazać je komuś z młodszego pokolenia, by zarażać pasją do sportu, czy raczej zostaną one częścią Pana prywatnej kolekcji?

Narty pozostaną u nas w firmie Dartom jako element stałej kolekcji. Traktujemy je nie tylko jako wyjątkową pamiątkę, ale także jako symbol pasji, konsekwencji i sportowych wartości, które są nam bliskie również w codziennej pracy. Chcemy, aby były widoczne i inspirowały — zarówno nasz zespół, jak i osoby, które nas odwiedzają — przypominając, że wielkie sukcesy zaczynają się często od juniorskich marzeń.

Radosław Przybylski, komplementariusz firmy Dartom

Chcemy, aby wylicytowane narty były widoczne i inspirowały — zarówno nasz zespół, jak i osoby, które nas odwiedzają — przypominając, że wielkie sukcesy zaczynają się często od juniorskich marzeń.

Czy obserwuje Pan rozwój akcji „Skok do Życia” prowadzonej przez Hörmann Polska na co dzień? Czy to osobiste zaufanie do wartości, jakimi kieruje się firma, sprawiło, że zdecydował się Pan tak aktywnie włączyć w zbiórkę?

Tak, obserwuję rozwój akcji „Skok do Życia” na bieżąco. To inicjatywa, która od początku była mi bardzo bliska, bo opiera się na realnej pomocy i jasno określonych wartościach. Osobiste zaufanie do firmy Hörmann Polska i sposobu, w jaki angażuje się ona w działania społeczne, miało dla mnie duże znaczenie. Wiedziałem, że to projekt prowadzony z autentycznym zaangażowaniem i odpowiedzialnością, dlatego decyzja o aktywnym włączeniu się w zbiórkę była dla mnie czymś naturalnym.

Wspieramy fundacje, które pomagają młodzieży z domów dziecka „wylądować” bezpiecznie w dorosłym życiu. Jak ocenia Pan taką formę angażowania się biznesu w realne problemy społeczne? Czy to był ważny argument przy licytowaniu?

Uważam, że to niezwykle wartościowa forma angażowania się. Firmy mają możliwość nie tylko wspierać finansowo, ale też inspirować i tworzyć konkretne realne zmiany w życiu młodych ludzi, którzy często startują z trudniejszej pozycji. Dla mnie osobiście świadomość, że nasze wsparcie może pomóc młodzieży „wylądować” bezpiecznie w dorosłym życiu, była bardzo ważnym argumentem przy decyzji o licytacji. To poczucie, że biznes może działać społecznie odpowiedzialnie i przynosić realne efekty, jest naprawdę motywujące.

Kwesta podczas akcji Skok do Życia w Zakopanem

Co powiedziałby Pan znajomym, aby zachęcić ich do kibicowania akcji „Skok do Życia” i wspierania podopiecznych Fundacji UKOCHANI w tym roku?

Powiedziałbym, że akcja „Skok do Życia” to coś więcej niż zbiórka – to szansa dla młodych ludzi wychowujących się w domach dziecka, aby w dorosłym życiu nie „wylądowali” sami, ale z poczuciem bezpieczeństwa i wsparcia. Każdy gest, każde wsparcie, to dla nich krok w stronę lepszej przyszłości. Zachęcam, bo warto być częścią czegoś, co naprawdę zmienia życie – i to tak, że po latach mogą nam za to podziękować uśmiechem lub sukcesem. To szansa, żeby pokazać, że razem możemy zrobić coś niezwykłego.

Partnerstwo z firmą Hörmann Polska postrzegam jako współpracę w dużej, wspierającej się rodzinie. To relacja oparta na wzajemnym zaufaniu, zaangażowaniu i szacunku – wartościach, które są fundamentem zarówno w biznesie, jak i w życiu codziennym. Firma konsekwentnie podtrzymuje te wartości, nie tylko w codziennej działalności, ale także w inicjatywach społecznych, takich jak akcja „Skok do Życia”. Dzięki temu partnerstwo z Hörmann to nie tylko współpraca biznesowa, ale też wspólne działanie na rzecz ważnych celów, które mają wpływ na życie innych ludzi. Jestem dumny, że jestem częścią właśnie takiej rodziny.

Dobro powinno krążyć – jak jeden plastron pomógł dwa razy

Akcja „Skok do Życia” to nie tylko darczyńcy z zewnątrz, ale przede wszystkim ludzie tworzący markę Hörmann Polska. Jednym z nich jest Łukasz Grybel, Technik ds. serwisu z biura w Sosnowcu. Łukasza możecie spotkać co roku pod skocznią w Zakopanem, gdzie dba o to, by od strony technicznej wszystko działało bez zarzutu. Jednak w ubiegłym roku pokazał, że jego zaangażowanie wykracza daleko poza obowiązki służbowe, licytując plastron samego Ryoyu Kobayashiego. Rozmawiamy o tym, jak pasja do sportu łączy się z pomaganiem i dlaczego dobro zawsze wraca.

Plastron z podpisem Ryoyu Kobayashiego wylicytowany w aukcji wspierającej Skok do Życia

Plastron Ryoyu Kobayashiego z autografem to nie lada gratka dla fana skoków. Co sprawiło, że postanowił Pan powalczyć właśnie o ten przedmiot? Czy śledzi Pan karierę japońskiego mistrza szczególnie uważnie?

Ł.G.: Szczerze mówiąc, to nie kolekcjonerska pasja do skoków była tu najważniejsza. Największą motywacją była po prostu chęć dołożenia swojej cegiełki do akcji. Plastron mistrza świata Ryoyu Kobayashiego był świetnym pretekstem, by przekazać środki na cel, który jest mi bliski. W takich momentach sam przedmiot schodzi na drugi plan – liczy się to, co możemy dzięki niemu zmienić w życiu innych.

Jako pracownik Hörmann Polska zna Pan akcję „Skok do Życia” od środka. Czy to, że na co dzień widzi Pan zaangażowanie firmy w ten projekt, ułatwiło decyzję o licytowaniu, czy przeważyła po prostu pasja do sportu?

Tak, znam tę inicjatywę bardzo dobrze. Z ramienia firmy Hörmann byłem w Zakopanem już siedem razy i bardzo cieszy mnie fakt, że po raz kolejny udało nam się połączyć sportowe emocje z realnym wsparciem. Duża w tym zasługa Pani Aleksandry Wolskiej-Baliny, dyrektor naszego oddziału w Sosnowcu, która była inicjatorką tego zamieszania. Widząc szczere zaangażowanie ludzi, z którymi pracuję, decyzja o udziale w licytacji była dla mnie naturalna.

Często zdarza się, że kibicujemy przed telewizorem, ale licytacja takiego przedmiotu to już wejście na inny poziom emocji. Gdzie ostatecznie trafił plastron – ma swoje honorowe miejsce w domu czy może w biurze?

Od kilkunastu lat działam jako wolontariusz, więc mam trochę inne podejście do takich pamiątek. Zakup plastronu był dla mnie sposobem na zrobienie czegoś dobrego, ale na tym jego historia się nie skończyła. Postanowiłem przekazać go dalej na licytację dla lokalnej fundacji Pet Patrol Rybnik, która ratuje zwierzęta. Dzięki temu ten jeden przedmiot „zapracował” podwójnie i pomógł dwóm różnym inicjatywom. Dobro powinno krążyć.

Wspieramy młodzież z domów dziecka, by ich start w dorosłość nie był skokiem w nieznane. Czy świadomość, że wylicytowana kwota zasila konto fundacji, była dla Pana ważnym argumentem podczas aukcji?

Niezmiernie cieszy mnie wygrana w tamtej licytacji, bo wiem, kogo te środki wsparły. Uważam, że w niesieniu pomocy powinniśmy szukać powodów, a nie argumentów. Jeśli czujemy, że możemy pomóc, to po prostu to róbmy. Start w dorosłość dla tych młodych ludzi to wielkie wyzwanie i fajnie jest mieć świadomość, że jako zespół Hörmann dajemy im nieco stabilniejszy grunt pod nogami.

Łukasz Grybel, Technik ds. serwisu Hörmann Polska

Uważam, że w niesieniu pomocy powinniśmy szukać powodów, a nie argumentów.

Co powiedziałby Pan kolegom i koleżankom z pracy oraz innym kibicom, aby zachęcić ich do wspierania „Skoku do Życia” w tej edycji?

Życzyłbym każdemu z nas, byśmy szukali w sobie bezinteresowności. Takie akcje charytatywne są niesamowite, bo gromadzą setki osób wokół jednego, szczytnego celu. To momenty, w których zapominamy o codziennych podziałach, różnicach czy waśniach. Skupiamy się na tym, co nas łączy, a nie dzieli. Warto być częścią tej wspólnoty, bo razem możemy znacznie więcej niż w pojedynkę.