Nie każdy ma okazję stanąć na rozbiegu skoczni obok Kamila Stocha czy Dawida Kubackiego. Dla naszego rozmówcy to marzenie stało się rzeczywistością dzięki licytacji przygotowanej przez Hörmann Polska na rzecz WOŚP. W wywiadzie zwycięzca aukcji, Daniel Cymerman opowiada o kulisach wyprawy do Austrii, swojej nietypowej kolekcji charytatywnych trofeów (w tym… tramwaju!) oraz o spotkaniu z ekipą „Skoku do Życia”.

Turniej Czterech Skoczni to ciągle żywa legenda – jedno z najważniejszych wydarzeń w świecie sportów zimowych. Czy obecność w Innsbrucku i kibicowanie z tak bliska od zawsze było na Pana liście marzeń do spełnienia?
DC: Zdecydowanie tak! Skokami narciarskimi interesuję się od czasów występów Adama Małysza. Przed wyjazdem do Innsbrucka nigdy nie oglądałem konkursu na własne oczy. Możliwość zobaczenia z bliska najlepszych skoczków, gdy są już na belce startowej, to piękna sprawa.
Wspólny wyjazd do Innsbrucka z ekipą Hörmann Polska to efekt zwycięskiej licytacji na rzecz WOŚP. Co sprawia, że decyduje się Pan na udział w takich aukcjach? Czy w Pana kolekcji znajdują się już inne ciekawe przedmioty lub wspomnienia zdobyte w podobny sposób?
Jeśli finanse pozwalają, staram się wspierać różne inicjatywy, bo przy okazji można przeżyć coś niezapomnianego. Jedną z ciekawszych akcji, w których brałem udział, był zakup kompletnego tramwaju wystawionego przez Tramwaje Warszawskie na licytację WOŚP. Zalicytowałem pod wpływem emocji i udało mi się wygrać. Przez jakiś czas tramwaj stał na placu mojej firmy w Morągu i był sporą ciekawostką, która przyciągała wiele osób. W godzinach pracy firmy każdy mógł wejść do środka, zrobić sobie zdjęcie czy usiąść w fotelu motorniczego.

Innsbruck przywitał nas sportowymi emocjami, ale Pana ubiór na skoczni przyciągał uwagę – czy za tą konkretną kurtką kryje się jakaś szczególna historia?
Kurtkę kupiłem na licytacji WOŚP kilka lat temu. Sprzedający opisywał, że należała ona do Adama Małysza. Dla poprzedniego właściciela była za mała, więc wystawił ją na sprzedaż i tak trafiła do mnie. Zabieram ją zawsze, gdy zimą jeżdżę w góry. Może kiedyś uda mi się spotkać Adama Małysza i poproszę go o podpis na niej…
Wielu kibiców marzy o wejściu pod rozbieg skoczni czy wizycie w strefie VIP. Jakie to uczucie widzieć przygotowania skoczków z tak bliska, mając jednocześnie świadomość, że Pana obecność tam jest wynikiem czynienia dobra – wspierania zdrowia dzieci?
Wizyta na rozbiegu zrobiła na mnie wyjątkowe wrażenie. Byłem tam razem z synem, który również był zachwycony. Super, że sponsor wpadł na pomysł wystawienia takiej możliwości na licytację charytatywną.

Firma Hörmann Polska, która zaprosiła Pana do Innsbrucka, prowadzi również własną akcję „Skok do Życia”. W jej ramach wspiera młodzież z pieczy zastępczej. Jak Pan, jako osoba od lat zaangażowana w różne inicjatywy, ocenia łączenie świata wielkiego sportu z pomaganiem potrzebującym?
Zdecydowanie chętniej angażuję się w te inicjatywy, które są wspierane przez moich ulubionych sportowców. Widok mistrzów, którzy wykorzystują swoją popularność, by pomagać innym, jest dla mnie ogromną motywacją, żeby również dać coś od siebie. Połączenie wielkiego sportu z takimi działaniami nadaje zawodom dodatkowy sens – kibicując na skoczni, mamy świadomość, że przy okazji dzieje się coś naprawdę dobrego dla potrzebujących.
Gdyby miał Pan zachęcić innych do udziału w licytacjach charytatywnych – co w tej formie pomagania daje Panu największą satysfakcję? Czy jest to sam moment licytowania? A może te niezwykłe doświadczenia, które zyskuje się po wygranej?
Moim zdaniem zawsze warto pomagać, jeśli tylko mamy taką możliwość – nigdy nie wiadomo, kiedy sami będziemy potrzebować wsparcia. Już sama pomoc innym daje mi ogromną satysfakcję, a fakt, że przy okazji mogę zrealizować swoje mniejsze lub większe marzenia, to fantastyczna, dodatkowa korzyść. Takie licytacje to po prostu sytuacja, w której wygrywają obie strony.

Jakie jest najsilniejsze wspomnienie z tegorocznego Innsbrucka, które zostanie z Panem na dłużej?
Zdecydowanie moment, w którym stanąłem „twarzą w twarz” na rozbiegu z takimi zawodnikami jak Kamil Stoch, Domen Prevc, Kacper Tomasiak, Maciej Kot czy Dawid Kubacki. Zobaczenie tych wszystkich skoczków z tak bliska, w pełnym skupieniu przed startem, to przeżycie, które zostanie ze mną na zawsze.
Podczas wyjazdu do Innsbrucka towarzyszyła Panu ekipa Hörmann Polska. Czy takie wspólne wyjazdy to dla Pana tylko sportowe widowisko, czy także okazja do poznania ludzi, którzy – podobnie jak Pan – widzą w pomaganiu głębszy sens?
Poznawanie pozytywnych ludzi jest zawsze wartościowe, a ekipa Hörmann zdecydowanie do takich osób należy. Pani Aleksandra Wolska-Balina przybliżyła mi szczegóły akcji „Skok do Życia”, co było dla mnie bardzo interesujące. Historie podopiecznych fundacji, które przywołała, na długo pozostaną mi w pamięci. Samo widowisko sportowe okazało się świetną okazją do takiego spotkania i rozmów o tym, co ważne.